Kto i dlaczego wybiera pediatrię?

Moment wyboru specjalizacji jest, nie ukrywajmy, momentem przełomowym w karierze młodego lekarza – potencjalnie determinuje kolejnych kilkadziesiąt lat pracy. Jedni od pierwszego dnia studiów wiedzą, jaką specjalizację chcą wybrać, inni decydują się w trakcie lub wręcz aż do ostatniego momentu nie są pewni, jaką dalszą ścieżką kształcenia chcą podążyć.


Czasami pytają też starsze koleżanki i kolegów, którzy mają ten wybór oraz kilka lat doświadczenia już za sobą.


Dlaczego wybraliśmy właśnie pediatrię?

Wyjątkowy rodzaj pacjenta

Trudno znaleźć odpowiednik pacjenta pediatrycznego w innych specjalizacjach: podopieczni są bardzo zróżnicowani (od noworodka do osiemnastolatka) i dynamicznie zmieniają się w czasie, podobnie jak ich potrzeby. Wymaga to szerokiej wiedzy dotyczącej rozwoju dziecka na każdym z etapów, ale też zapobiega rutynie – naszym pierwszym pacjentem danego dnia może być gaworzące niemowlę, kolejnym – milczący nastolatek, a ostatnim rezolutny sześciolatek, specjalista od dinozaurów.

Osobliwością pediatrii jest też fakt, że opieka nad pacjentem oznacza współpracę nie tylko z dzieckiem, ale również z jego opiekunem. Z jednej strony bywa to uciążliwe, ponieważ nierzadko rodzice (szczególnie w obecnych czasach) mają własną wizję przebiegu leczenia i bywają nieufni wobec proponowanych przez nas rozwiązań (zwłaszcza, gdy nie zakładają one podaży antybiotyku). Z drugiej, przy odpowiednim podejściu i cierpliwości, niejednokrotnie udaje się mieć ich po swojej stronie i zgodnie działać dla dobra dziecka. 

Pacjent pediatryczny jest dla wielu lekarzy wyzwaniem, ponieważ nie jest w stanie zakomunikować bezpośrednio swoich dolegliwości – z tego prostego powodu, że jeszcze… nie potrafi mówić. Duże znaczenie ma dobrze zebrany z rodzicami wywiad, badanie przedmiotowe, a czasami po prostu lekarski “szósty zmysł”.

Pacjenci pediatryczni są wyjątkowi, bo po prostu są jeszcze dziećmi. Noszą opaski z kocimi uszami, tiule, brokaty, buty ze Spider-Manem. Mają swoje wyjątkowe dziecięce pytania i problemy. Do gabinetu wchodzą, wbiegają, są wnoszeni lub wciągani. W trakcie wizyty recytują wiersze, śpiewają, wchodzą pod krzesło, zaglądają do kosza na śmieci. Cieszą się z naklejki “dzielny pacjent”. Mówią nam na “ty”. Mają nam za złe, że zakwalifikowaliśmy ich do tego strasznego szczepienia. Ufają nam bezgranicznie lub nie ufają za grosz.

Sukcesy terapeutyczne

Dziecięce organizmy mają niezwykłe zdolności regeneracji i żadna inna grupa pacjentów nie jest w stanie ich w tej kwestii prześcignąć. W wielu jednostkach chorobowych, gdy tylko stworzy się dziecku odpowiednie warunki, włączy adekwatne leczenie, poprawa jest szybko dostrzegalna. Zdarzają się oczywiście przypadki ciężkie, np. dzieci obciążone wieloma chorobami przewlekłymi, ale na szczęście jest to mniejszy odsetek niż w przypadku osób dorosłych. Więcej jest cudów, a mniej śmierci niż w medycynie dorosłych.

Być jak doktor Judym

Nasi pacjenci pochodzą z różnych rodzin i środowisk. Jedni otoczeni są w domu miłością i troską, inni… nierzadko pozostawieni sami sobie, zaniedbani fizycznie lub psychicznie. Z problemami, których ich opiekunowie nie zauważają, umyślnie ignorują lub nie rozumieją. Trafiają do nas na planową wizytę lub zupełnie przez przypadek, a my staramy się jakoś pomóc – kierujemy do innych specjalistów, psychologów, rozmawiamy z rodzicami. Czasami uciekamy się do bardziej radykalnych, formalnych kroków gdy podejrzewamy, że dziecko jest krzywdzone. Jesteśmy lekarzami blisko swoich pacjentów i staramy się brać na siebie związaną z tym odpowiedzialność.

Miejsce pracy skrojone na miarę

O ile samo szkolenie specjalizacyjne narzuca nam główne miejsce pracy, jakim jest szpital, o tyle po uzyskaniu tytułu specjalisty możemy dowolnie wybierać spośród miejsc zatrudnienia w zależności od naszych indywidualnych preferencji. Możemy pracować w szpitalu lub poradni, w jednostkach publicznej lub prywatnej opieki zdrowotnej. W dużym mieście lub na wsi. Możemy zatrudnić się na etacie lub kontrakcie. Możemy pracować w wymiarze etatu lub mniejszym. Możemy dyżurować lub podjąć heroiczną decyzję, że już każdą noc aż do końca życia spędzimy we własnym ciepłym łóżku.

Pracy nam nie zabraknie

Dopóki rodzić się będą dzieci (a na razie nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić), pediatrzy będą potrzebni i, śmiem twierdzić, poszukiwani przez pracodawców. Nie jest żadną tajemnicą, że pediatria dumnie widnieje na liście specjalizacji deficytowych, zaś średni wiek pediatrów jest bliski emerytalnemu. 

W dodatku o pediatryczny “kawałek tortu” raczej nikt się nie będzie spierał, ponieważ pacjent w postaci dziecka dla wielu lekarzy jest pacjentem, którego wolą obchodzić z daleka. 

Nawet poza pracą nie przestajemy nosić pod koszulą stroju superbohatera i pozostajemy w gotowości by, gdy na niebie lub telefonie pojawi się medyczny odpowiednik bat-sygnału, ruszyć z pomocą kaszlącemu dziecku naszych przyjaciół czy marudnemu niemowlakowi siostry. Nie da się ukryć, że bycie lekarzem to powołanie, a bycie pediatrą w szczególności.

Jaka była moja historia?

W trakcie studiów medycznych kolejno interesowałam się wieloma dziedzinami, by z czasem stwierdzać, że jednak nie w pełni odpowiadają moim zainteresowaniom, temperamentowi lub zdolnościom manualnym (mam tu na myśli głównie specjalizacje chirurgiczne). Staż podyplomowy odbywałam jako świeżo upieczona mama – nie bałam się noworodków ani niemowląt, bo sama miałam małe dziecko w domu. Obserwowałam lekarzy, którzy pomimo zmęczenia i własnych zmartwień przy swoich małych pacjentach zawsze starali się być uśmiechnięci i dawać z siebie wszystko. Nadal im zależało bez względu na staż pracy. 

Podczas rekrutacji na specjalizację już nie miałam wątpliwości, jaką ścieżką zawodową chcę dalej podążać.

Podsumowanie – dlaczego warto wybrać pediatrię?

Pediatria, jak każda specjalizacja, ma swoje blaski i cienie. Praca w systemie potrafi frustrować, dyżury zmęczyć, a nierozsądne zachowania rodziców – skonsternować. Jednak dziecko pozostanie dzieckiem i będziecie w stanie wiele zrobić, by doczekać momentu, gdy zdrowe, o własnych siłach, a nierzadko w podskokach, wyjdzie z Waszego gabinetu lub oddziału.

Słowa kluczowe