Szacowany czas czytania: 8 minut
Poród jako priorytet narodowy? Dyskusja o bezpieczeństwie demograficznym i przyszłości porodówek
Ostatnie posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Opieki Okołoporodowej zostało zwołane w obliczu postępującego procesu zamykania oddziałów położniczych w mniejszych miejscowościach - prowadzi to do sytuacji, w której kobiety z regionów peryferyjnych tracą dostęp do profesjonalnej opieki na równych zasadach z mieszkankami dużych miast. Spotkanie miało na celu omówienie obecnej sytuacji, ocenę propozycji systemowych Ministerstwa Zdrowia oraz wypracowanie rozwiązań ratunkowych dla zagrożonych jednostek.
Kryzys finansowy i błędy w wycenie procedur
Głównym tematem podnoszonym przez dyrektorów szpitali oraz lekarzy kierujących oddziałami była drastyczna niedochodowość opieki położniczej. Dyrektor szpitala w Działdowie wskazał, że utrzymywanie oddziału w całodobowej gotowości, przy zachowaniu standardów takich jak znieczulenie zewnątrzoponowe, generuje rokrocznie wielomilionowe straty. Podobną opinię wyraził kierownik oddziału z Konina, podając konkretne wyliczenia: przy średnim koszcie porodu na poziomie 17 400 zł, szpital otrzymuje od NFZ jedynie około 6 600 zł, co w skali roku przełożyło się na 8 milionów złotych straty dla placówki.
Lekarz z Krasnegostawu określił obecny system wycen mianem „błędu założycielskiego” porównując wycenę porodu (ok. 4900 zł przy uwzględnieniu wielu wskaźników) do znacznie prostszego zabiegu usunięcia polipa endometrialnego, za który płaci się prawie 6000 zł. Padł postulat potraktowania porodów jako priorytetu narodowego na równi z obronnością, ponieważ bez inwestycji w odnawialność społeczeństwa kraj zmierza ku katastrofie demograficznej. Zaproponowano m.in. zmianę przeznaczenia części środków z programu 800+ na sfinansowanie godnych wycen porodów na poziomie 10-11 tysięcy złotych.
Kontrowersje wokół „pokoi narodzin”
Burzliwą dyskusję wywołał projekt rozporządzenia dotyczący tzw. pokoi narodzin, które miałyby powstawać w miejscach po zlikwidowanych oddziałach. Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia tłumaczyli, że pokoje te nie mają zastępować porodówek, lecz pełnić funkcję „bezpiecznika” dla kobiet, które w sytuacjach awaryjnych trafią do szpitala bez oddziału.
Dyrektorzy szpitali kategorycznie skrytykowali to rozwiązanie, wskazując na ogromne ryzyko medyczne i prawne. Podnoszono, że poród w miejscu bez sali cięć cesarskich, anestezjologa i neonatologa, w przypadku powikłań, może zakończyć się tragicznie w ciągu kilku minut. Zwrócono uwagę na brak zainteresowania tym modelem – do kwietnia 2025 roku wpłynął tylko jeden wniosek o otwarcie takiego pokoju, podczas gdy w tym samym czasie zamknięto pięć kolejnych porodówek. Krytycy uznali to za próbę cedowania odpowiedzialności za błędy medyczne na personel i dyrektorów placówek.
Problem bezpieczeństwa a centralizacja opieki
W trakcie posiedzenia zarysował się spór między zwolennikami utrzymania lokalnych oddziałów a orędownikami centralizacji. Specjaliści neonatolodzy argumentowali, że małe oddziały z jednym porodem dziennie nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa noworodkowi, ponieważ personel traci doświadczenie w sytuacjach krytycznych. Podkreślano, że profesjonalny zespół musi składać się z dwóch ginekologów, dwóch położnych, neonatologa i anestezjologa dostępnego „tu i teraz”, co przy niskiej liczbie porodów jest ekonomicznie niemożliwe do udźwignięcia przez szpital powiatowy.
Z drugiej strony, przedstawiciele regionów takich jak Podkarpacie alarmowali, że po zamknięciu oddziałów w Ustrzykach Dolnych czy Sanoku, odległość do najbliższej porodówki wynosi ponad 100 km, co w warunkach zimowych czyni bezpieczny dojazd niemożliwym. Analizy Ministerstwa Zdrowia wskazują, że 92% kobiet w Polsce ma dostęp do porodówki w czasie poniżej 30 minut, jednak przyznano, że województwo podkarpackie jest pod tym względem niechlubnym wyjątkiem.
Braki kadrowe i rola położnych
Uczestnicy zgodnie wskazywali na krytyczny brak personelu, szczególnie neonatologów i anestezjologów, co zmusza dyrektorów do konkurowania stawkami i generuje „nieuszczelniony system wydatków”. Położne biorące udział w spotkaniu wyraziły obawę o przyszłość zawodu, wskazując, że zamykanie oddziałów zniechęca młode osoby do kształcenia się w tym kierunku. Padły propozycje zwiększenia kompetencji i roli położnych w prowadzeniu ciąży fizjologicznej oraz większego wykorzystania domów narodzin, co mogłoby odciążyć system szpitalny.
Perspektywy i nowoczesne rozwiązania
Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że do końca pierwszego półrocza br. AOTMiT ma zakończyć prace nad nową taryfikacją świadczeń położniczych, co daje nadzieję na poprawę finansowania. Dodatkowo planowane jest powołanie zespołu ds. domów narodzin prowadzonych przez położne.
W końcowej części posiedzenia zaprezentowano potencjał telemedycyny, która pozwala na zdalny monitoring KTG. Przykłady z Białegostoku czy Siedlec pokazały, że zdalny nadzór pozwolił na wykrycie stanów zagrożenia życia (np. owinięcie pępowiną) i szybką interwencję, a także zwiększył poczucie bezpieczeństwa pacjentek, co przełożyło się na wzrost liczby urodzeń w tych placówkach mimo ogólnopolskiego regresu.
Przewodnicząca zakończyła spotkanie deklaracją kontynuacji prac, uznając problem za zbyt złożony na jednorazowe rozwiązanie.
Źródło: Sejm RP - Parlamentarny Zespół ds. Opieki Okołoporodowej
Autor: MG