Kobiecy zawał

Gdyby lekarz rodzinny skierował ją na badania, kardiolog postawił właściwą diagnozę, dyspozytorka pogotowia wysłała karetkę, a lekarz na SOR natychmiast przekazał do pracowni hemodynamiki… Dlaczego tak się nie stało? O swoim zawale serca opowiada reżyserka i dokumentalistka Hanna Ceglińska-Leśnodorska, autorka filmu „Twoje serce”.

Przeżycie cudem ostrego zawału serca stało się inspiracją do nakręceniu filmu „Twoje serce”. Reżyserka i autorka dokumentów, m.in. "Polacy w oczach świata" czy „Bask. Objawienie Ameryki”, który miał dostać nominację do Oscara, postanowiła też zainicjować kampanię społeczną „Kobiece serce bije inaczej – usłysz je”. Ma ona na celu poprawę rozpoznawania zawałów kobiecych i nielekceważenie ich nietypowych objawów zarówno przez lekarzy, jak i same kobiety. 

Blondynka nie będzie decydować, jakie badania trzeba zrobić

- Jestem genetycznie obciążona. Mój tata miał pięć zawałów i na piąty zmarł. Więc kiedy zaczęłam się źle czuć, byłam czujna i od razu udałam się do swojego lekarza rodzinnego – opowiada dokumentalistka Hanna Ceglińska-Leśnodorska.

Pierwsze symptomy pojawiły się podczas wyjazdu na narty. - Od dziecka jeżdżę na nartach. Co roku z mężem wyjeżdżamy w góry i jeździmy od rana do późnego popołudnia bez przerwy. Wtedy pierwszy raz w życiu poczułam, że nie daję rady. Tej słabości i złemu samopoczuciu towarzyszył ogromny niepokój - wspomina. 

Po powrocie z nart odwiedziła lekarza rodzinnego i opisała swoje objawy. Poinformowała też o obciążeniu rodzinnym zawałem serca. Poprosiła o skierowanie na badania w kierunku ewentualnego zawału serca. - Blondynki nie będą mi mówić, jakie badania mam zlecać – odparł lekarz.

Zaczęła więc szukać pomocy, umawiając się na prywatne wizyty u internisty, gastrologa, pulmonologa i kardiologa. Wszyscy mówili, że po porostu jest przepracowana. - Faktycznie byłam przepracowana - przyznaje.

Kardiolog zrobił USG serca i przepisał leki obniżające tętno. 

Ukrywający się zawał

Występująca w filmie Hanny Ceglińskiej-Leśnodorskiej „Twoje serce” dr hab. Joanna Jaroch, ordynator Oddziału Kardiologii Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka, opowiada o pacjentce, która miała zawał serca, a w badaniu USG naczynia wieńcowe były bez zmian i lekarz zapewniał ją, że jest zdrowa. - Są zawały serca bez zmian w żyłach wieńcowych. Dlatego czasem trzeba zastosować nie koronarografię, ale optyczną koherentną tomografię albo ultrasonografię wewnątrzwieńcową. A często i tak nie widzimy miażdżycy, a to jest zawał serca – zaznacza. Podkreśla, że zawał u kobiet jest trudniejszy do leczenia. I choć u pań choroby sercowo-naczyniowe pojawiają się w późniejszym wieku niż u mężczyzn, częściej umierają one z ich powodu. 

Odparcie ataku paracetamolem

Dwa dni po wizycie u kardiologa Hannę Ceglińską-Leśnodorską zaczęła boleć lewa ręka. Bólowi towarzyszyło drżenie całego ciała. Potem źródło bólu usytuowało się z tyłu pod łopatką. - Był on tak intensywny, że biegałam po pokoju krzycząc, że nie wytrzymam – wspomina. Mąż zadzwonił po karetkę. Dyspozytorka po zebraniu wywiadu poradziła, aby wziąć paracetamol i nie wysłała karetki.

Prof. dr hab. n. med. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii Stefana kardynała Wyszyńskiego - Państwowego Instytutu Badawczego mówi w filmie Ceglińskiej-Leśnodorskiej, że jeszcze do niedawna panowało przekonanie, że choroba niedokrwienna i zawał serca to schorzenie mężczyzn. - W 1960 r. zapraszano kobiety na Kongres Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego, żeby powiedzieć im, jak gotować dla mężczyzn, by nie mieli zawału. Po raz pierwszy zwrócono uwagę na kobiecy zawał na początku XXI wieku – informuje. – Wcześniej uważano, że młode kobiety nie mają zawałów serca. I jeśli chora zgłaszała dolegliwości, dzwoniła po pogotowie ratunkowe, pierwszy kontakt z lekarzem był znacznie późniejszy niż wtedy, kiedy dzwonił mężczyzna, który miał typowe objawy. A kiedy kobieta trafiała na izbę przyjęć, lekarze nie brali pod uwagę zawału i wykonywali rozmaite badania, a czas mijał - dodaje. 

Serce umiera, a czas mija

Do szpitala zawiozła Hannę Ceglińską-Leśnodorską córka. Pewnie czekałaby dłużej w kolejce na SOR, ale zasłabła, więc została zakwalifikowana do badań. Pobrano krew, zrobiono EKG, a potem nic się nie działo. - Po sześciu godzinach przyszła lekarka i powiedziała: jest pani w ostrym zawale. Była naprawdę bardzo zdenerwowana, bo wiedziała, jak długo czekałam - opowiada reżyserka. 

- Położyli mnie w takim szarym pokoju i podłączyli do monitorów. Lekarka powiedziała, że powinnam podpisać zgodę na angioplastykę. Nie miałam pojęcia, co to jest. Ona wyjaśniła, że to uratuje mi życie. I kiedy czekałam na zabieg, potwornie się bałam. W tym szarym pokoju było mi zimno. Byłam przekonana, że umieram zupełnie sama – wspomina łamiącym się głosem. 

Kobiety czekają dłużej

Dr hab. Joanna Jaroch wyjaśnia w filmie, że duża część kobiet ma odmienny przebieg zawału. - Nie odczuwają bólu, a na przykład doskwiera im duszność albo dolegliwości gastryczne, takie jak odbijanie. Jednak zawsze mają poczucie ciężkiej choroby. Czują, że dzieje się coś poważnego, I tych objawów nie należy bagatelizować - podkreśla. Zawał u kobiet potrafi objawiać się nudnościami, bólami pleców, szyi, karku, kołataniem serca, zasłabnięciem. 

W efekcie – jak wskazuje dr hab. Joanna Jaroch – kobiety później niż mężczyźni otrzymują właściwe leczenie. - To opóźnienie jest na każdym etapie diagnostyki i leczenia zawału. I na całym świecie kobieta później dociera do pracowni hemodynamiki – ubolewa kardiolożka. 

Serce dla nagrody Oscara

Leczenie interwencyjne ostrego zespołu wieńcowego w Polsce stoi na najwyższym światowym poziomie. Działa sieć środków kardiologii interwencyjnej z przeszkolonym personelem i odpowiednim sprzętem. Dzięki temu pacjent z zwałem z każdego miejsca w Polsce może trafić w odpowiednim czasie do placówki, w której wykonana zostanie angioplastyka, czyli zabieg udrożnienia zatkanego naczynia krwionośnego. Przezskórnie wprowadza się do naczynia urządzenie poszerzające zwężone miejsce. Angioplastyka powinna być wykonana w ciągu godziny do dwóch od wystąpienia objawów. Podczas zabiegu pacjent jest przytomny. 

- Zaskoczyła mnie sprawność operatora, jak się okazało później prof. Wacława Kochmana. Był oazą spokoju, co wpływało niezwykle kojąco na mnie. Tym bardziej, że na wielkich monitorach widziałam, jak obcy mężczyzna manipuluje w moim sercu – opowiada reżyserka. - Podczas premiery filmu „Twoje serce” prof. Wacław Kochman, który mnie operował, opowiedział mi, że kiedy w trakcie zabiegu prosiłam go, aby mnie ratował, bo chciałabym dostać Oscara, zastanawiał się, jakie środki i w jakiej ilości mi podano – śmieje się.

Cud, o którym warto opowiadać

- To był cud, że przeżyłam, o czym dowiedziałam się potem. Miałam zawał serca z uniesieniem odcinka ST, którego pewnie mogłabym uniknąć, gdyby lekarz rodzinny pokierował mnie na właściwą ścieżkę – mówi Hanna Ceglińska-Leśnodorska. 

Postanowiła zrobić film o sercu, w którym wystąpili najwybitniejsi polscy kardiolodzy. -  A ponieważ jestem kulturoznawcą, dołączyłam opowieść o historii postrzegania serca w sztuce. Film był też taką formą terapii pozwalającą odreagować i spojrzeć na to, co się stało z boku. Chciałam też uczulić i przekonać kobiety, aby nie lekceważyły swoich objawów i wymagały od lekarzy interwencji - wyznaje. 

Prof. Janina Stępińska mówi w filmie o tym, że kobiety często same lekceważą swoje dolegliwości: - Starają się być takie dzielne!

Opowiada o przypadku 40-paroletniej kobiety, u której wystąpił nietypowy ból. Ale postanowiła – mimo tego - zrobić śniadanie całej rodzinie, zawieść dzieci do szkoły. I kiedy wróciła do domu, straciła przytomność z powodu nagłego zatrzymania krążenia. Nikt nie udzielił jej pomocy, bo była sama w domu.  

- Kobiety boją się raka szyjki macicy, a umierają dwa razy częściej na serce – dodaje dr hab. Joanna Jaroch. 

„Twoje serce”

- W Gdańsku na pokaz i spotkanie z nią i występującym ekspertem medycyny przyszły tłumy kobiet - opowiada z zadowoleniem Hanna Ceglińska- Leśnodorska. 

2 października br. kolejny pokaz w MSWiA w Warszawie, a następnie Kraków, Wrocław, Rzeszów – wylicza.

Film powędrował na festiwale, ogłoszenie zwycięzców będzie w październiku i listopadzie. Dokument jest niezwykłym połączeniem prezentacji zdobyczy nauki i emocji związanych z sercem - symbolem życia, miłości i siły. Przedstawia fascynującą historię ludzkiego serca w religii, sztuce, a także zdobycze współczesnej kardiologii. 

- To opowieść o zadziwiającym organie – niezwykłej maszynie o nieprawdopodobnej sile adaptacyjnej z możliwością reagowania na zmienne warunki, pozwalającej człowiekowi na przeżycie zarówno kilkaset metrów pod wodą, startu w rakiecie kosmicznej, pobytu poza grawitacją ziemską czy uprawianie sportów ekstremalnych – mówi autorka obrazu.

Kampanię „Kobiece serce bije inaczej – usłysz je” wspierają prof. Wacław Kochman, prof. Piotr Suwalski, prof. Janina Stępińska oraz prof. Joanna Jaroch.

Halina Pilonis