Szacowany czas czytania: 3 minut
OZZPiP: przyrost tylko na papierze - system ratują emerytki
Polski system ochrony zdrowia funkcjonuje dziś w coraz większym stopniu dzięki pielęgniarkom, które osiągnęły już wiek emerytalny - wynika z najnowszego raportu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Choć statystyki wskazują na niewielki wzrost liczby pielęgniarek pracujących z pacjentem, eksperci podkreślają, że ta poprawa ma charakter wyłącznie pozorny. Liczba pielęgniarek pracujących z pacjentem wzrosła w ostatnim roku o 3,8 tys. – do 219,9 tys.
Przyrost to głównie zasługa seniorek
Choć kadra urosła o 3,8 tys. osób, to liczba pielęgniarek powyżej 60. roku życia wzrosła z 43,9 tys. do 47,6 tys. – czyli o 3,7 tys. Oznacza to, że za niemal cały przyrost odpowiada grupa „seniorek". Już ponad 1/5 pielęgniarek pracujących z pacjentem jest w wieku emerytalnym, a uzależnienie systemu od tej grupy szybko rośnie.
Co więcej, odejścia z zawodu po osiągnięciu wieku emerytalnego praktycznie się zatrzymały. Zaledwie kilkanaście procent pielęgniarek kończy pracę w roku po nabyciu uprawnień emerytalnych – reszta kontynuuje, znaczna część powyżej 70. roku życia, a czasem nawet po 80. Efektywny wiek przejścia na emeryturę wynosi 64,5 roku – aż o 4 lata później niż ogół kobiet (60,7).
Eksperci zwracają uwagę, że pozostawanie w zawodzie było w ostatnich latach możliwe przede wszystkim dzięki poprawie wynagrodzeń i warunków zatrudnienia. Ewentualny powrót do wcześniejszych mechanizmów płacowych mógłby wywołać falę gwałtownych odejść. „Nie wiemy, ile pielęgniarek odejdzie z pracy po zmianach płacowych. Wiemy jedno – system może tego nie wytrzymać” – mówi Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP.
Demografia ucieka, młodych brakuje
Od 2019 roku liczba pielęgniarek rosła czterokrotnie wolniej niż liczba seniorów (65+) – grupy wymagającej najwięcej opieki. W perspektywie prognozy w Polsce przybędzie kolejny niemal milion osób starszych.
Liczba pielęgniarek do 30. roku życia urosła zaledwie o tysiąc. Tylko około 40% nowych praw wykonywania zawodu w latach 2024-2025 trafiło do osób do 25. roku życia. Mimo rekordowej liczby rozpoczynających studia pielęgniarskie, pogorszyły się wskaźniki przechodzenia między kolejnymi semestrami – liczba absolwentów może się zatrzymać lub nawet zmniejszyć.
Do europejskiego poziomu wciąż bardzo daleko
Mimo niewielkiego wzrostu wskaźnika liczby pielęgniarek na 1000 mieszkańców Polska nadal pozostaje znacząco poniżej średniej państw OECD. Obecnie wynosi on około 5,8 pielęgniarki na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia dla porównywalnych, efektywnych systemów ochrony zdrowia przekracza 11.
Tempo wzrostu jest również ponad dwukrotnie wolniejsze, niż zakładała rządowa strategia rozwoju pielęgniarstwa. Eksperci alarmują, że obecna dynamika nie nadąża za rosnącymi potrzebami zdrowotnymi starzejącego się społeczeństwa - od 2019 roku liczba seniorów rosła czterokrotnie szybciej niż liczba pielęgniarek pracujących z pacjentem.
Deficyt wszędzie
W 2026 roku w niemal 300 powiatach występuje deficyt lub znaczny deficyt pielęgniarek – w żadnym nie ma nadwyżki. Różnice regionalne się pogłębiają, a województwa o najniższych wskaźnikach rosły najwolniej.
Raport pokazuje, że kryzys kadrowy przestał być problemem lokalnym. Według danych Barometru Zawodów w 2026 roku deficyt lub znaczny deficyt pielęgniarek występuje w niemal 300 powiatach, a w żadnym nie odnotowano nadwyżki kadrowej. Jednocześnie pogłębiają się różnice między województwami. Regiony, które już wcześniej dysponowały najmniejszą liczbą pielęgniarek, nadal rozwijają się pod tym względem wolniej niż średnia krajowa.
OZZPiP wskazuje, że bodźce finansowe działają jedynie krótkoterminowo – konieczne są działania wielowymiarowe: bezpieczne warunki pracy, podniesienie norm kadrowych, długoterminowe planowanie, programy wdrożeniowe i mentoringowe dla młodych pielęgniarek oraz realne ścieżki kariery. Tymczasem – jak alarmuje Związek – Ministerstwo Zdrowia rozwiązało zespół ds. modelowania kadr, nie proponując nic w zamian.
Źródło: OZZPiP
Autor: MG