Witamina C może pomagać w zmniejszeniu ryzyka nowotworów

Naukowcy stworzyli matematyczny model pokazujący, jak witamina C wpływa na zachodzące w układzie pokarmowym reakcje chemiczne potencjalnie związane z rozwojem nowotworów. Ta łatwo dostępna substancja ogranicza szkodliwe przemiany występujących w żywności azotanów i azotynów.

Jak zwracają uwagę eksperci z University of Waterloo (Kanada), autorzy nowej publikacji, która ukazała się w piśmie „Journal of Theoretical Biology” (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S002251932600069X?via%3Dihub) przy zachodniej obecnej diecie, do organizmu, z żywnością dostają się relatywnie duże ilości azotanów i azotynów. Zawiera je np. peklowane mięso, niektóre warzywa czy zanieczyszczona przez rolnictwo woda.

Badacze tłumaczą, że w żołądku substancje te mogą jednak ulegać reakcji chemicznej zwanej nitrozacją i tworzyć związki, które – jak podejrzewa wielu ekspertów – zwiększają ryzyko nowotworów.

– Co najmniej od lat 90. naukowcy badają związek między nowotworami i tymi związkami, uzyskując sprzeczne wyniki. Nasza praca sugeruje, że obecność witaminy C w diecie może pomóc wyjaśnić te niespójności – mówi dr Gordon McNicol z University of Waterloo, pierwszy autor badania.

Jego grupa opracowała matematyczny model ślinianek, żołądka, jelita cienkiego i osocza oraz przeprowadziła symulacje, jak azotyny i azotany przemieszczają się w organizmie i zmieniają się w czasie.

Symulacje pokazały, że gdy w pożywieniu obecna jest również witamina C, może to zmniejszać ryzyko nowotworów. Na przykład – zwracają uwagę badacze – w niektórych warzywach liściastych, takich jak szpinak występują zarówno azotany, jak i witamina C.

Badanie wskazuje także, że przyjmowanie suplementów witaminy C po każdym posiłku np. zawierającego boczek czy salami, mogłoby mieć umiarkowanie korzystny wpływ na ryzyko nowotworów, ograniczając powstawanie produktów nitrozacji.

– Nasza praca dostarcza mechanistycznej mapy drogowej dla przyszłych badań klinicznych i laboratoryjnych, wskazując kluczowe, wzajemnie oddziałujące czynniki tych potencjalnie szkodliwych reakcji chemicznych. W tym obejmuje ekspozycję na azotyny, spożycie przeciwutleniaczy, czas posiłków, warunki w żołądku oraz aktywność mikrobiomu jamy ustnej – mówi prof. Anita Layton, także z University of Waterloo.

– Model ten może pomóc naukowcom w projektowaniu bardziej ukierunkowanych eksperymentów i interwencji, koncentrując się na tym, kiedy i u kogo nitrozacja jest najbardziej prawdopodobna – dodaje.

Marek Matacz (PAP)

mat/ agt/